Anna Banaczek – projektantka, założycielka ZAQUAD, o marzeniach, które uszyła na miarę
sukcesu
Pochodzi z małego miasta, a dziś ubiera gwiazdy z pierwszych stron gazet. Początki były
wymagające, ale nigdy nie porzuciła marzeń. W rozmowie z nami Anna Banaczek opowiada o
środowisku, które ją ukształtowało, o presji social mediów, pierwszych odważnych kolekcjach,
pandemii jako przełomie i o tym, co dziś ją naprawdę wzrusza. Oto szczera, intymna rozmowa
o sile kobiet, ubraniach z duszą i wytrwałości w dążeniu do celu.
Gdybyśmy nie zaczęły od początku, coś by się zgubiło. Skarżysko-Kamienna. Miejsce,
od którego wszystko się zaczęło?
Tak. To moje miasto rodzinne. Wychowałam się pod Skarżyskiem – z dala od modowych
wybiegów, ale blisko ludzi, którzy byli bardzo prawdziwi. I to właśnie z tej zwyczajności
wzięła się siła – upór, chęć tworzenia i przekonanie, że jeśli czegoś bardzo chcę, to muszę
sama o to zawalczyć.
W social mediach często pokazujesz markę, ale mniej siebie. Jak radzisz sobie z tym, by
zachować równowagę między życiem prywatnym a zawodowym?
To jest niełatwe zadanie, szczególnie gdy Twoja pasja to zarazem praca. Instagram to dla
mnie narzędzie do pracy, okno na świat, ale może być też pułapką. Kiedyś byłam tam
bardziej aktywna, ale teraz bardzo ograniczam swoją obecność. Mam zamknięte konto
prywatne i niemal nie publikuję zdjęć. Zawsze mam gdzieś w głowie, że powinnam być
bardziej na zewnątrz, ale pojawiła się blokada. Zamiast tego inwestuję w rozwój – czytam,
słucham podcastów, uczę się, bo marka osobista i firma to dwie różne rzeczy, które muszą iść
w parze, albo czasem osobno. Obecnie bardziej skupiam się na marce.
Co zmieniło się w Twoim procesie tworzenia? Kiedyś projekty były bardziej odważne i
swobodne, a teraz?
Zdecydowanie jest inaczej. Kiedyś tworzyłam z pełną wolnością, odważnie i
eksperymentalnie – jeśli coś mi się podobało, to trafiało do kolekcji. Teraz muszę brać pod
uwagę wiele czynników: potrzeby klientek, rynek, konkurencję, sylwetki, osobowość
odbiorczyń. Mam zespół i wierną bazę klientów, więc to wymusza pewne ograniczenia.
Teraz częściej myślę o tym, jak projekt zostanie odebrany – czy oddaje ducha marki i czy
rzeczywiście odpowiada potrzebom kobiet, które nas wybierają.Nadal tworzę dla gwiazd, tu odnajduję swobodę w tworzeniu. Marka ma już swój styl –bardziej klasyczny, elegancki, mniej awangardowy niż kiedyś.
Mówisz o ewolucji marki, ale czy tęsknisz za dawną, całkowicie twórczą swobodą?
Tak, czasem tęsknię za tym momentem, kiedy wszystko mogło być totalnie odjechane i
eksperymentalne. Pamiętam nasze pierwsze kolekcje – asymetrie, lateks, futurystyczne
tkaniny. To była prawdziwa sztuka i zabawa. Dziś bardziej liczy się dla mnie potrzeba klientki i
to, jak ubranie podkreśla jej osobowość i sylwetkę. Ale to nie znaczy, że zrezygnowałam z
siebie. Teraz nadszedł moment równowagi – połączenia intuicji z odpowiedzialnością.
Co chciałabyś przekazać osobom, które dopiero zaczynają swoją drogę i marzą o sukcesie?
Uwierz w siebie, zanim zrobi to ktokolwiek inny. Najważniejsze to nie bać się porażek i nie
poddawać się przy pierwszych trudnościach. Porażka nie jest upadkiem, jeśli potrafisz się
podnieść. Trzeba pamiętać, że w trudnych momentach warto zatrzymać się i spojrzeć na to,
co poszło dobrze, zamiast tylko skupiać się na tym, co nie wyszło.
Równie ważne jest stawianie granic i świadomość, że nie każdy musi być z tobą na tej samej
drodze. To naturalne, że zmieniamy się, ale nie warto rezygnować z siebie. Moje
doświadczenie pokazuje, że trzeba być wiernym swoim marzeniom i iść do przodu, nawet
jeśli droga jest trudna.
Kogo ubiera Zaquad?
Ostatnio Martynę Wojciechowską ale także i Weronikę Książkiewicz, Kasię Zielińską , Joasię
Jędrzejczyk czy wiele popularnych kobiet To zawsze duża radość – widzieć, jak te kobiety
odnajdują siebie w moich projektach. Ale olbrzymie wzruszenie mam wtedy, kiedy widzę
„zwykłą” dziewczynę na ulicy, w naszym garniturze czy sukience. To dla mnie znak, że
jesteśmy naprawdę blisko ludzi.
Jakie wartości są dla Ciebie fundamentem marki Zaquad?
ZAQUAD to przede wszystkim siła, pewność siebie i indywidualność kobiet, które noszą
nasze ubrania. Chcemy, by kobiety czuły się w naszych projektach nie tylko piękne, ale i
odważne, by wyrażały siebie. Wierzę, że wygląd naprawdę ma znaczenie – wpływa na nasze
samopoczucie i sposób, w jaki świat nas odbiera.
Co daje Ci dziś energię i motywację do dalszej pracy?
Czuję powiew świeżości i ogromną chęć rozwoju. Uczę się być bardziej elastyczna i
dopasowywać markę do rzeczywistości, nie tracąc jednak jej ducha. Wiem, że droga do
sukcesu to proces, ale jestem gotowa iść dalej. To dla mnie wielka przygoda.
Dziękujemy za szczerość i inspirację, Aniu!
Rozmawiała Małgorzata Niewiadomska
To kolejny z serii wywiadów, których bohaterkami i bohaterami będą mieszkanki i mieszkańcy powiatu skarżyskiego, którzy wybili się na ponadprzeciętność i dzięki swojej pracy odnieśli sukces na arenie krajowej oraz często międzynarodowej.

Zdjęcia z prywatnego archiwum Anny.
